skip to main |
skip to sidebar
W najgłębszych snach
i w mrokach wnętrza
jest moje JA...
Ostro wypiętrza
się lśniąca góra
a wicher gna
w szczycie i chmurach...
Ja jako ptak
ostro pikuję !
Uwierz na słowo
muzykę czuję !
Pieszcząc na nowo
perliste tony
wichrów i snów
w pędzie szalonym...
A na...
... na dnie mej duszy
stopy góry !
Tu dźwięk nie ruszy
mgły ponurej.
Gdy wzrok wytężę
widzę szczerby –
- ponure ślady
dawnej werwy
i dawnej siły
i radości.
Wielu chwil miłych,
szałów, złości...
Czasów przeklętych,
pełnych bólu
i słów pokrętnych...
A więc...
... a więc znów wzlecę,
gdzie szczyt srebrny !
Choć czas uciecze
w worek zgrzebny.
Więc znów do słońca
frunę tęsknie.
Choć... wiem. Do końca
zmierzam pewnie...
Cofać nie pragnę
toku zdarzeń.
Nawet nie szkoda
moich marzeń ?
A jednak...
Panie ! Kim Ty byś nie był, kimkolwiek ja jestem,
proszę, ukaż mi, Panie, lecz wyraźnym gestem,
sens naszego istnienia... Sens cierpień, rozterek,
śmierci, co pochłonęła już kolejny szereg...
Czemu mnie to boli ? Sprawa mnie nie tycząca ?
Dlaczego więc spala duszę i ciało dręcząca,
jak błyskawica, myśl - bunt ! Potop - myśl - żądanie !
Zawsze będę gotowy, by stawić się, Panie !
Wciąż dzieckiem będący, gdy raz wysłałem duszę,
możliwe, że innym też tę strunę poruszę,
natknąłem się na Ciebie... Na skraju Wszechświata !
Blask niezmierzony, niepojęty ! Już po latach
w każdym swym nerwie czuję ten bezmiar miłości...
Odrzuciłeś marnego - stanowczo, bez złości
i swą drogę zgubiłem, utknąłem na rafie !
Tej miłości na Ziemi zwrócić nie potrafię...
Tracę... Wszystko tracę, co wypracuję, Panie !
Co będzie, gdy ostatnie stracę ? Co zostanie ?
Zaginie, co kocham... Zaginie sens wszelki...
Ja - przestanę istnieć, Ty - zostaniesz wciąż wielki !
Lecz... czy ta miłość przeogromna ma... sumienie ?
Czy Ziemia to piekło ?!... Czyściec ?... Gdzie zatracenie ??
Na cóż eony modłów gorących ? Co więcej...
Nie płonne to nadzieje milionów ? Tysięcy... ?
Czasoprzestrzenna szuflada przekorna rządząca się własnymi prawami Gdy ktoś wesoły wyrzuca cudowne wspomnienia przesycone przyprawą nostalgii A gdy jest źle wyławia przykre i zaraz wskazuje winnego Gdyby pamięć ta była od początku ciernie same usuwałyby się spod stóp
DO MAJECZKI (16 miesięcy)Idzie Misiu do Majeczki opowiadać jej bajeczki... O księżniczce i o Smoku, o Dratewce ( co mu kroku dotrzymywał, choć był mały)... Opowiadać mógłbym cały... Ba !! Nie dzionek, ale roczek ! Czasem łezka leci z oczek, czasem brzuch się śmiesznie trzęsie.... Ty, Majeczko też nie leń się, tylko szukaj swojej sławy - - na poważnie, wśród zabawy.
...Zerwany kwiat umiera podobnie... Żywe barwy pokrywa mgła czasu, ale patrząc, sięgamy wspomnień a klepisko ma wymiar atłasu.Czym jest ciało - co spłonie lub zniknie ? Czym są stroje - co pójdą na śmietnik ? To, że dusza odchodzi jest przykre i nie zwróci nam tego pamiętnik...Jeśli komuś dałeś część serca, to odchodząc tę cząstkę zabiera ! W naszym ciele rany wywierca - - wiecznym ogniem je poniewiera...
lepiej czasem słowo zamknąć w klatce by nie oznaczało zbyt wiele
CZAS
rozsypuje rodzinę po świecie
jak niesforny dzieciak
klocki lego
CZAS
zostawi mnie na pastwę
starczej samotności
CZAS
zastanowić się
nad swoim
wiecznym miejscem
CZAS
będzie tak łaskawy
i złoży moje prochy
u stóp ojca